Trzeci wieczór siedzę na demie pocket option i próbuję zrozumieć, czy z moich sygnałów jest jakiś pożytek, czy po prostu kilka razy miałem szczęście. Patrzę głównie na wykres minutowy, zaznaczam poziomy i wchodzę dopiero po zamknięciu świecy. Na danych historycznych wszystko wygląda całkiem logicznie, ale kiedy zaczynam obserwować rynek w czasie rzeczywistym, ciągle kusi mnie, żeby nacisnąć wcześniej. W efekcie sam psuję pośpiechem część dobrych wejść.

Na razie prowadzę proste notatki: czas, kierunek, dlaczego wszedłem i czym zakończyła się transakcja. W ciągu dwóch dni uzbierało się około czterdziestu prób, ale próba jest oczywiście śmiesznie mała. Zauważyłem też, że po dwóch udanych transakcjach zaczynam pozwalać sobie na zbyt wiele. Ktoś miał podobne doświadczenia na demie? Co sprawdzaliście tam w pierwszej kolejności — jeden konkretny sygnał, dyscyplinę czy od razu cały zestaw? Może warto przez miesiąc w ogóle nie przechodzić do realnych transakcji i po prostu zbierać statystyki?